W biały dzień, w samym centrum Bielska, doszło do bulwersującego ataku na osobę duchowną. Napastnik brutalnie zerwał krzyżyk z szyi siostry Krystyny Karbowskiej i wyrzucił go na ulicę. Mimo szoku, zakonnica wykazała się niezwykłą odwagą i opanowaniem. Zamiast uciekać, stanęła w obronie sprofanowanego symbolu wiary i doprowadziła do ujęcia sprawcy.
Zdarzenie miało miejsce we wtorek, 5 maja, na przystanku komunikacji miejskiej zlokalizowanym naprzeciwko błękitnej cerkwi św. Archanioła Michała. Jak wynika z relacji poszkodowanej, atak nastąpił całkowicie niespodziewanie. W momencie, gdy siostra Krystyna pochyliła się do torby po telefon, poczuła gwałtowne i silne szarpnięcie.
Zdezorientowana zakonnica po chwili zorientowała się, co zaszło. Kawałek dalej stał mężczyzna, który trzymał w dłoniach zerwany z jej szyi krzyż. Na jej oczach sprawca z premedytacją rzucił krzyż na jezdnię.
“Podniosłam krzyż i z czcią go ucałowałam”
Odpowiedź siostry zakonnej na ten akt profanacji była pełna chrześcijańskiej godności. Zakonnica natychmiast podbiegła do odrzuconego krzyża, podniosła go i z szacunkiem ucałowała. Na pytanie skierowane do napastnika o powód tak agresywnego zachowania, spotkała się jedynie z cynicznym uśmiechem.
Mężczyzna zachowywał się nietypowo – nie wykazywał dalszej agresji, ale też nie próbował od razu uciekać. Krążył po przystanku. Siostra Krystyna zachowała zimną krew: głośno poinformowała, że wzywa policję, a następnie zrobiła napastnikowi zdjęcie swoim telefonem.
Obywatelska postawa i interwencja policji
Sytuacja nabrała dynamiki, gdy na przystanek podjechał autobus. Sprawca wsiadł do pojazdu, a tuż za nim ruszyła zakonnica. Poprosiła kierowcę o wstrzymanie odjazdu do czasu przyjazdu patrolu policji, po czym przeprosiła pasażerów za opóźnienie, krótko wyjaśniając powód. Gdy w oddali rozległ się dźwięk policyjnych syren, napastnik wpadł w panikę, wybiegł z autobusu i zaczął uciekać w stronę tak zwanego Kaczorgrodu.
Dzięki przytomnej reakcji siostry zakonnej i świadków, sprawca nie cieszył się długo wolnością. Nadkomisarz Agnieszka Dąbrowska z bielskiej policji potwierdziła, że funkcjonariusze szybko zatrzymali uciekiniera. Obecnie trwają czynności wyjaśniające w tej sprawie.
Kim był napastnik?
Z ustaleń wynika, że zatrzymany mężczyzna nie był pod wpływem alkoholu, choć służby nie wykluczają obecności innych środków odurzających. Posiadał wschodni, śpiewny akcent wskazujący na pochodzenie ukraińskie.
Sama poszkodowana z ogromną klasą ucina jednak wszelkie próby tworzenia konfliktów na tle narodowościowym. Zwraca uwagę, że narody zza naszej wschodniej granicy – zarówno Ukraińcy, jak i Białorusini – to w znakomitej większości chrześcijanie, którzy mają głęboko zakorzeniony szacunek do symbolu krzyża.
Wiara, przebaczenie i pamięć
Dla siostry Krystyny Karbowskiej, która od ponad siedemdziesięciu lat mieszka w Bielsku, incydent ten jest szokujący. Jak sama podkreśla, na co dzień spotyka się tu z przedstawicielami różnych wyznań (w tym z osobami prawosławnymi) i zawsze dominował między nimi wzajemny szacunek.
Zdjęcie poglądowe wygenerowane za pomocą AI
