Parlament Europejski podjął decyzję w sprawie ochrony prawnej Daniela Obajtka. Były prezes Orlenu, a obecnie europoseł, stanie przed polskim wymiarem sprawiedliwości w związku z głośną sprawą wycofania ze sprzedaży tygodnika „NIE”.
Aby zrozumieć, dlaczego sprawa trafiła aż na wokandę Parlamentu Europejskiego, należy cofnąć się do marca 2023 roku. Polska żyła wówczas gorącą debatą wokół skandalicznego reportażu „Franciszkańska 3” oraz publikacji książki „Maxima Culpa”.
W tę atmosferę wpisał się tygodnik „NIE”, publikując okładkę z wizerunkiem Jana Pawła II opierającego się o pastorał, do którego przytwierdzono lalkę-niemowlę. Grafika wywołała natychmiastową reakcję ówczesnego szefa paliwowego giganta.
Natychmiastowa decyzja prezesa w obronie wartości
14 marca 2023 roku Daniel Obajtek ogłosił, że jako prezes PKN Orlen zdecydował o wycofaniu numeru z dystrybucji na stacjach koncernu oraz w punktach Ruchu. Argumentował to walką z mową nienawiści i ochroną uczuć religijnych.
Choć prokuratura za czasów poprzedniej władzy odmówiła zajęcia się sprawą, po zmianie rządu i przejęciu sterów w Ministerstwie Sprawiedliwości przez Adama Bodnara, postępowanie nabrało tempa.
Droga do uchylenia immunitetu
Wniosek o odebranie ochrony Danielowi Obajtkowi trafił do Strasburga w lipcu 2025 roku. Procedura trwała wiele miesięcy, a jej kulminacją było wysłuchanie przed komisją prawną w lutym 2026 roku. Wczorajsze głosowanie plenarne było jedynie formalnym dopełnieniem procesu.
Uchylenie immunitetu stało się narzędziem walki politycznej i ideologicznej
Sam zainteresowany przyjmuje strategię „politycznego męczennika”. W swoich wystąpieniach na platformie X oraz na antenie Radia Maryja, Daniel Obajtek przekonuje, że proces nie dotyczy paragrafów, lecz wiary.
„W momencie gdzie było bezczeszczenie krzyża, bezczeszczenie Jana Pawła II, jednego z najbardziej znanych Polaków na świecie, podjąłem decyzję, by chronić uczucia religijne i ten lewacki parlament odbiera mi immunitet” – deklarował Daniel Obajtek, podkreślając, że woli stanąć przed sądem, niż pozwolić na obrażanie św. Jana Pawła II.
Co dalej?
Uchylenie immunitetu otwiera prokuraturze drogę do przedstawienia zarzutów. Jeśli sprawa trafi do sądu i zakończy się wyrokiem skazującym, Danielowi Obajtkowi grozi nie tylko grzywna, ale w skrajnym przypadku nawet kara pozbawienia wolności za nadużycie uprawnień.
Źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/obajtekdaniel
