Dzwon „Redemptor Hominis” z wieży parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni bije dwa razy dziennie — w południe i o 16:15, za każdym razem przez około dwie minuty. Po skardze mieszkańców na hałas miasto wszczęło postępowanie administracyjne. Rada Parafialna i mieszkańcy zbierają podpisy pod stanowiskiem do prezydent Gdyni.
Ten dzwon nie został kupiony z budżetu parafii. W 1981 roku gdynianie zbierali na niego złom — znosili przedmioty mosiężne i cynkowe, które ludwisarze ze słynnej pracowni Felczyńskich w Przemyślu stopili w jedną całość. Wieżę, najwyższą kościelną wieżę w mieście, poświęcono razem z dzwonem 21 października 1981 roku.
Trzeba sobie uzmysłowić, co to był za rok i co to za miasto. Gdynia, rok po Sierpniu.
Co jest na nim napisane
Na płaszczu dzwonu widnieje Serce Jezusowe opasane cierniami, a pod nim wezwanie z dni sierpniowych 1980 roku: „Boże, błogosław marynarzom, rybakom, portowcom, stoczniowcom i wiernym Gdyni”.
Z drugiej strony — słowa z hymnu kaszubskiego Hieronima Derdowskiego „My trzymamy z Bogiem”, pod nimi gryf kaszubski, herb książąt pomorskich, a jeszcze niżej nazwa wspólnoty, która go ufundowała.
To nie jest urządzenie techniczne. To jest odlana w brązie karta z historii tego miasta.
Miasto: żadnej decyzji nie ma
Urząd Miasta Gdyni zareagował szybko i stanowczo — w komunikacie zdementował krążące w mediach społecznościowych informacje o rzekomej decyzji władz o „uciszeniu” dzwonów, wskazując, że przedstawianie sprawy w ten sposób wprowadza mieszkańców w błąd. Miasto prowadzi postępowanie w związku ze skargą na hałas złożoną przez mieszkańców i dopiero po wykonaniu wymaganych czynności sprawa zostanie rozstrzygnięta.
Warto to powiedzieć wprost, bo w ostatnich miesiącach ta sama pomyłka powtórzyła się już w kilku miastach: wszczęcie postępowania to nie jest zakaz. Rozstrzygają pomiary.
Jak w ogóle liczy się taki hałas
I tu jest rzecz, o której w emocjach prawie nikt nie mówi, a która w tej akurat sprawie może mieć znaczenie decydujące.
Dopuszczalny poziom 55 decybeli dla zabudowy wielorodzinnej to średnia z ośmiu kolejnych godzin, a nie wartość chwilowa. Zwracał na to uwagę naczelnik Wydziału Środowiska gdyńskiego magistratu przy okazji wcześniejszej, podobnej skargi w tym mieście. Dwie minuty bicia dzwonu rozłożone na ośmiogodzinną średnią to zupełnie inna wartość niż szczyt odczytany w momencie uderzenia.
Innymi słowy: całkiem możliwe, że pomiary nie wykażą żadnego przekroczenia — a wtedy organ odstępuje od wszczęcia postępowania.
Fidei Defensor
Parafianie nie czekają bezczynnie. Pod stanowiskiem, które proboszcz złoży w magistracie, zbierane są podpisy. „Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której głos naszego dzwonu miałby zamilknąć” — napisali.
Przypominamy przy tej okazji, że parafia, wobec której wszczęto takie postępowanie, ma prawo zlecić własny pomiar i przedstawić go organowi, a także czynnie uczestniczyć w postępowaniu jako strona. Warto z tego korzystać, zamiast wyciszać dzwon „na wszelki wypadek”.
Sprawa trafia zresztą w moment szczególny — w Sejmie leży właśnie poselski projekt zmiany Prawa ochrony środowiska, który ma wyłączyć dzwony i nagłośnienie związane z kultem spod procedury wydawania decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu.
Parafiom w podobnej sytuacji oferujemy bezpłatną pomoc prawną w ramach programu „W Obronie Chrześcijan”. Zgłoszenia: biuro@fideidefensor.pl.
Ilustracja: grafika wygenerowana przez sztuczną inteligencję, Fidei Defensor, 2026. Grafika poglądowa — nie przedstawia rzeczywistego zdarzenia ani osób.
