Poznań: Dominikanie zmuszeni do monitoringu kościoła. Wierni nie czują się bezpieczni podczas Mszy
W kościele dominikanów przy Aleji Niepodległości w Poznaniu od tygodni dochodzi do incydentów, które naruszają wolność religijną – prawo do spokojnej i bezpiecznej modlitwy. Zakonnicy, po wyczerpaniu innych możliwości, zdecydowali się na krok, który jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić w murach zabytkowej świątyni: całodobowy monitoring.
To, co dzieje się w jednym z najbardziej rozpoznawalnych kościołów w centrum Poznania, powinno dać do myślenia każdemu, kto uważa, że prawo do swobodnego praktykowania wiary jest w Polsce w pełni respektowane i chronione.
Msza święta przerywana, kaplica adoracji naruszana
Z oświadczenia wydanego przez poznańskich dominikanów wynika obraz sytuacji, która narastała od kilku tygodni. Wielokrotnie dochodziło do prób zakłócenia liturgii Mszy świętej – osoby obecne w kościele w sposób agresywny lub demonstracyjny przerywały nabożeństwa, podchodząc bezpośrednio do odprawiających kapłanów.
Naruszona została również przestrzeń, która dla katolików ma szczególne znaczenie – kaplica adoracji Najświętszego Sakramentu. To miejsce ciszy i modlitwy, gdzie wierni gromadzą się na adorację Eucharystii, stało się celem incydentów, które zakonnicy w swoim komunikacie określają jednoznacznie jako naruszenie sacrum.
Do tego dochodzą akty wandalizmu na zabytkowych krużgankach klasztoru – miejscu o wielowiekowej historii, które od pokoleń służy modlitwie i kontemplacji, a teraz stało się areną zachowań, których opisanie wymaga wyjątkowej powściągliwości: regularnego niszczenia mienia oraz załatwiania potrzeb fizjologicznych na terenie obiektu sakralnego.
Pomoc odrzucona, interwencje nieskuteczne
Dominikanie, zanim sięgnęli po monitoring, próbowali innych rozwiązań. Jak podkreślają w swoim komunikacie, osobom przebywającym wokół świątyni – w tym proszącym o jałmużnę na dziedzińcu – wielokrotnie oferowano realną, systemową pomoc. Propozycje te były jednak konsekwentnie odrzucane.
Nie pomogły też kolejne wezwania służb mundurowych. Mimo zgłoszeń i interwencji, problem powracał – co samo w sobie stawia pytanie o to, czy obecne mechanizmy reagowania na akty agresji i wandalizmu wobec miejsc kultu są w ogóle skuteczne, czy jedynie czasowo “rozwiązują” sytuację, pozwalając jej odtworzyć się kilka dni później.
Przeor klasztoru, o. Marek Urbanowski, w rozmowach z mediami nie kryje, że decyzja o instalacji kamer była ostatecznością. Dotychczas jedyna kamera w kościele była skierowana na ołtarz i służyła wyłącznie do transmisji nabożeństw online. Teraz obiektyw będzie musiał obejmować ławki i krużganki – przestrzenie modlitwy zamieniają się w przestrzenie pod nadzorem, bo inaczej nie da się zagwarantować podstawowego bezpieczeństwa.
Apel do wiernych: nie patrzcie obojętnie
Zakonnicy wystosowali jasny apel do osób uczęszczających do kościoła: reagować na każdy przejaw zakłócania modlitwy, agresji czy wandalizmu, zgłaszać takie sytuacje do zakrystii oraz wzywać służby mundurowe. To wezwanie, choć skierowane wprost do wiernych z Poznania, ma znaczenie dużo szersze.
Bo jeśli w centrum dużego miasta, w kościele odwiedzanym codziennie przez setki osób, dochodzi do tego, że zakonnicy muszą publicznie apelować o czujność i instalować kamery, by ochronić przestrzeń modlitwy – to sygnał, że ochrona miejsc kultu nie może być traktowana jako sprawa drugorzędna, zależna od dobrej woli pojedynczych patroli czy doraźnych interwencji.
Wolność religijna to nie tylko deklaracja
Wolność wyznawania wiary nie kończy się na prawie do wejścia do kościoła. Obejmuje także – a może przede wszystkim – prawo do tego, by w trakcie Mszy świętej, adoracji czy modlitwy osobistej nie być narażonym na agresję, prowokację czy bezczeszczenie miejsca, które dla wierzących jest święte.
Sytuacja w poznańskim klasztorze dominikanów to nie incydent odosobniony, lecz kolejny sygnał, że systemowa ochrona miejsc kultu w Polsce wymaga realnej, a nie jedynie deklaratywnej uwagi ze strony instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i porządek publiczny. Skoro zakonnicy – po wyczerpaniu wszystkich dostępnych im środków – musieli sami sięgnąć po monitoring, to pytanie, dlaczego dotychczasowe interwencje służb okazały się niewystarczające, pozostaje otwarte i wymaga odpowiedzi.
Źródła: https://archpoznan.pl/, oświadczenie Klasztoru Ojców Dominikanów w Poznaniu,
